GKS Dąb Gaszowice - Bytomski Sport Bytom 1:2 (0:0)

Bramka dla Gaszowic: 56' Kulczyk

Niestety dziś GKS Dąb Gaszowice przegrał wygrany mecz. Nasza drużyna prowadziła od 56' po strzale głową Kulczyka, a sytuacje na podwyższenie prowadzenia nie zostały wykorzystane. Goście z Bytomia strzelili 2 bramki w doliczonym czasie gry. Najpierw rykoszet zaskoczył Kuczerę, a potem rzut karny dał wygraną drużynie Bytomski Sport. Takiego przypadku nie było jeszcze w jesiennej rundzie 4 ligi II grupy.

Wielka szkoda zgubionych 3 pkt

Relacja:
Sobotnie spotkanie odbyło się w okolicznościach, jakich nie pamiętamy w historii naszego klubu. Z powodu spodziewanego przyjazdu sporej, zorganizowanej grupy kibiców gości, zgodnie z zaleceniami policji, zarząd GKSu Dębu Gaszowice podjął decyzję o rozegraniu meczu bez udziału publiczności. Jak się okazało, licznie zgromadzeni ochroniarze i policjanci nie musieli interweniować, gdyż autokary z bytomskimi fanami zostały zawrócone w drodze na zawody. 
Zawodnicy i kibice Dębu mieli w sobotę nadzieję na pokonanie utytułowanych przeciwników. Przyjezdni okazali się oni jednak bardzo wymagającym rywalem.
Już w jednej z pierwszych akcji groźnie zrobiło się pod bramką Bytomian- szarżujący lewą stroną Michał Mazur zagrał ostrą piłkę w pole karne, jednak żaden z kolegów nie zdołał jej przejąć. W 11 min. pierwszą swoją akcję przeprowadzili goście- szybki Hubert Tylec technicznym zwodem „wkręcił w ziemię” naszego obrońcę i strzelił lewą nogą w krótki róg bramki Kuczery, ten jednak nie dał się zaskoczyć i zażegnał niebezpieczeństwo. Chwilę później rajd na gaszowicką bramkę przeprowadził Szymon Wojtkowiak, jednak po raz kolejny celny strzał zablokował Mirosław Kuczera. 26 min meczu Michał Pieczka próbował zaskoczyć bramkarza z Bytomia, ostatecznie nie zdolal jednak umieścić piłki w siatce rywali. W 29 min. solową akcję przeprowadził Grzegorz Brózda, nie oddał jednak strzału – mając przed sobą obrońców postanowił zagrać piłkę lepiej ustawionemu Kraśniewskiemu, który niestety uderzył zbyt słabo i golkiper gości nie miał problemów z interwencją. Do końca pierwszej połowy na boisku trwała wyrównana walka, doszło do kilku fauli z obu stron, drużynom nie udało się już jednak stworzyć żadnych groźnych sytuacji.
Po przerwie zawodnicy Dębu wyszli na boisko zdeterminowani, aby wywalczyć dziś 3 punkty i szybko uzyskali przewagę na boisku. Na efekty nie trzeba było długo czekać w 56. min. rzut rożny z lewej strony wykonywał Michał Pieczka i zrobił to na tyle dokładnie, iż piłka spadła prosto na głowę Pawła Kulczyka, który bez problemu umieścił ją w siatce. Na nic zdała się interwencja stojącego przy słupku obrońcy gości- 1-0 dla Dębu ! Nasi gracze postanowili pójść za ciosem i po wznowieniu gry wciąż atakowali. Najpiękniejszą akcję meczu oglądaliśmy w 64. min.- Paweł Kulczyk stojąc tyłem do bramki i mając na plecach obrońcę, odegrał piłkę na skrzydło do rozgrywającego dziś dobre spotkanie Michała Mazura. Ten na pełnej szybkości minął obrońcę i dokładnie podał wbiegającemu na krótki słupek Pieczce. Nasz ofensywny pomocnik odwrócony plecami do bramki, wewnętrzną częścią stopy skierował piłkę w stronę bramki. Piłka musnęła tylko słupek i pewnie wpadłaby do bramki, gdyby nie kapitalna interwencja Suchańskiego. Nasza drużyna dalej atakowała. Swoje sytuacje mieli Brózda i Kraśniewski, nie zdołali jednak zaskoczyć bramkarza przyjezdnych. Także Bytomianie, Tylec, Wojtkowiak i Kowalczyk próbowali przeprowadzać groźne akcje na bramkę Kuczery. Trener Marszolik postanowił przeprowadzić kilka zmian, zszedł Kulczyk i Pieczka oraz pod koniec meczu Brózda i Kraśniewski. Niestety zmiany nie dały nam nowej jakości, a wręcz przeciwnie w końcówce inicjatywę przejęli goście.
To, co wydarzyło się jednak w doliczonym czasie gry, spokojnie mogłoby posłużyć za scenariusz do niezłego thrillera. Nie tracący nadziei na wyrównanie piłkarze z Bytomia przeprowadzili akcję lewą stroną, po której piłka trafiła do ustawionego przed naszym 16-tym metrem Tylca. Ten oddał strzał, który nie zmierzał raczej w światło bramki, piłka odbiła się jednak od Krzyśka Sikory i wpadła do siatki obok kompletnie zaskoczonego Kuczery. Po wznowieniu gry goście, wykorzystując podłamanie naszych piłkarzy, przeprowadzili kolejną akcję zakończoną strzałem zza szesnastki. Piłka trafiła w Szymona Jezierskiego, który nie zdążył cofnąć ręki i ku przerażeniu miejscowych, sędzia wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Kowalczyk i pewnie wykorzystał karnego. Sędzia nie pozwolił już wznowić gry i odgwizdał koniec spotkania. Ile było w tym wszystkim przypadku i szczęścia gości, ile naszej niefrasobliwości w ostatnich 4 minutach meczu, trudno ocenić. Fakty są takie, iż przegraliśmy wygrany mecz.
Wielka szkoda, że runda jesienna skończyła się dla nas w tak przykry sposób, jednak piłkarzom trzeba oddać, iż 9 miejsce i 21 punktów w 14 meczach (przy jednym zaległym) to jednak dobry wynik.