GKS Dąb Gaszowice - Unia Racibórz 3:2 (0:2)
 
Kamil Szlufarski 32., Rafał Haras 40. - Maksym Kravets 53., 64., Marcin Mizia 58.-sam.
 
Żółte kartki: Krzysztof Wojaczek, Krzysztof Sikora, Maksym Kravets, Mariusz Kraśniewski (wszyscy Dąb) - Jonatan Domin (Unia)
 
Sędziowali: Sławomir Kozioł, Robert Wala, Adam Nowak (KS Racibórz)
 
Dąb: Jakub Lichoń - Krzysztof Jurczyk, Mariusz Kraśniewski, Krzysztof Sikora, Michał Mazur, Kamil Sikora, Tomasz Reguła, Jakub Smołka (45. Michał Szczurek), Krzysztof Szewczyk (67. Kamil Gołyś), Krzysztof Wojaczek (45. Przemysław Stebel), Dominik Niećko (45. Maksym Kravets). Trener: Dariusz Widawski.
 
Unia: Marek Adamiec - Paweł Miąsik, Kamil Wawoczny (60. Bartłomiej Lorenc), Filip Radoń, Kamil Szlufarski, Marcin Mizia, Kamil Tront (45. Mateusz Badowski), Jakub Kowalczyk (60. Bogusław Sobek), Mateusz Rajda, Bartosz Łagosz, Rafał Haras (54. Rafał Chałupiński). Trener: Paweł Krzysztoporski.
 
Jak było do przewidzenia, obie drużyny w Pucharze Polski wystawiły skład daleki od tego, który jest podstawowym w IV lidze. W naszej drużynie Kuczera i Orzeł nie byli nawet w 18 tce meczowej, a Elias nie zagrał nawet minuty. Stebel, Szczurek oraz Kravets weszli dopiero na drugie 45 minut. Unia wystawiła jeszcze mocniej rezerwowy skład, bo podstawowi zawodnicy Lorenc, Badowski, Sobek i Chałupiński weszli dopiero po przerwie, a od pierwszego gwizdka z podstawowych piłkarzy grali tylko Mizia i Tront.
Pierwsze minuty to 3 bramkowe sytuacje dla GKSu Dębu, niestety wszystkie niewykorzystane. Później dobrym uderzeniem popisał się Tomek Reguła i gdy wszystkim na boisku wydawało się że piłka jest w siatce, młody bramkarz z Raciborza genialnie strzał obronił. Wszyscy też doskonale znamy piłkarskie powiedzenie, iż niewykorzystane sytuacje się mszczą. Niestety tak było i tym razem. Unia strzeliła nam 2 bramki i do przerwy przegrywaliśmy 0:2. Po przerwie trener Widawski wprowadził do gry Kravetsa, Stebla i Szczurka, no i na efekty długo nie trzeba było czekać. Dwie bramki Kravetsa i bramka zaliczona jako samobójcza, wyprowadziły nas na 3:2. Niezmiernie szkoda jeszcze wybornej sytuacji Kraśniewskiego, po której powinna paść bramka dla Gaszowic. Swoją drużynę w trakcie 2 połowy wzmocnił też trener Krzysztoporski, czwórką wcześniej wymienionych piłkarzy podstawowego składu. Mecz wtedy się wyrównał i do końca spotkania, obie drużyny mogły jeszcze zdobyć bramki. Młoda drużyna Unii Racibórz mogła się podobać kibicom na Piecach. Niestety do piłkarskiego poziomu kolegów, nie dostosował się Jonatan Domin, który za wyjątkowo chamskie słowa na ławce rezerwowych, ukarany został tylko żółtą kartką przez sędziego. Najważniejszą sprawą jest jednak awans GKSu Dębu Gaszowice do półfinału.